Pierwszy raz grałem w RPG. Z Katonem jako Mistrzem Gry oraz Em, Avadą i Hazel jako współgraczami.
It. Was. Epic.
Zajmie mi jeszcze kilka sesji wczucie się w prowadzoną postać, ale poza tym było wspaniale. Kłóciliśmy się o wszystko, Avada rozwalał ludzi z Winchestera, Hazel strzelała w sufit podczas próby cichej ucieczki z celi, Em bawiła się w mistrza kierownicy, ja się oburzałem, że w pełnym przemocy świecie zostajemy napadnięci na drodze…
Katonie, nie mam doświadczenia w tej materii, ale jesteś świetnym Mistrzem Gry. Indianin tańczący na środku stacji benzynowej to niezapomniany obraz. Zresztą, sam fakt, że nas nie pozabijałeś, żeby się nas pozbyć z mieszkania, jest godzien podziwu!
Bardzo ciekawe doświadczenie. Chętnie je kiedyś powtórzę.
Na zakończenie – każda rozmowa od momentu mniej więcej po piętnastu minutach gry:
Katon: Zatrzymuje/zagaduje was X.
Przemek: Ja z nimi porozmawiam!
Avada łapie się za głowę, Hazel patrzy w sufit, Em robi minę pt. “rrright”.